Odpocznę po śmierci … naprawdę chcesz tak długo czekać?

Osobiście odnoszę wrażenie, że nie tylko rzadko świadomie myślimy o odpoczywaniu jako istotnym punkcie na liście codziennych spraw, ale w ogóle sporadycznie używamy tego pojęcia w codziennym życiu, z wielu powodów.

 

Czasem dlatego, że odpoczynek kojarzy nam się z wakacjami (a to przecież zdarza się raz lub 2 razy w roku).

 

Czasem dlatego, że nie traktujemy go poważnie, bo to przecież „luksus jest”, a lista ważnych spraw czeka. Często po prostu ignorujemy potrzebę odpoczynku w naszej dziennej aktywności, jednocześnie tłumiąc ból pleców, zmęczenie lub przemożną chęć niewstania dzisiaj z łóżka.

 

A gdyby tak zmienić optykę (moje ulubione ostatnio pytanie 😊)?

 

A gdybyś wiedział, że wiedza jak ważne jest codzienne odpoczywanie dosłownie może uratować ci życie (lub poważnie je przedłużyć, nie mówiąc już o poprawie jego jakości)?

 

Odpoczywanie często kojarzone jest ze spaniem, ale my w tym artykule nie idziemy w tę stronę. Szczególnie, że kiedy przemęczasz się w ciągu dnia, to ze spaniem także jest słabo. Pomyślmy więc o innych czynnościach, które sprawiają, że czujesz się zrelaksowany, twoje myśli odrywają się od zmartwień, wypadasz z kolein, i dzięki którym masz w sobie większą lekkość i chęć do życia. Zastanów się przez chwilę. Co daje ci takie poczucie przewietrzenia umysłu? Mogą to być także bardzo aktywne, energiczne czynności (bieganie, jeżdżenie na rowerze).

 

Można się zainspirować sposobami odpoczywania innych ludzi.
Dzięki badaniu opisanym przez Claudię Hammond w książce „Sztuka odpoczynku”, w którym wzięło udział 18 tys. ludzi z całego świata, z 35 krajów, wyłoniła się lista metod relaksowania się wskazanych przez uczestników. Badacze wzięli pod lupę pierwszych dziesięć. Oto one (wg ilości głosów):

  1. czytanie
  2. na łonie natury
  3. chcę być sam
  4. słuchanie muzyki
  5. zwykłe nicnierobienie
  6. długi spacer
  7. rozkoszna gorąca kąpiel
  8. marzenia na jawie
  9. oglądanie telewizji (tak, tak! spełnia rolę jaskiniowego siedzenia przy ognisku 😊)
  10. mindfulness

Coś zabrzmiało znajomo 😊? Nie przejmuj się, jeśli jednak twoich ulubionych sposobów nie ma wśród tych powyżej. Badanie to dowodzi, że nie istnieje złota zasada „skutecznego” odpoczywania, dla każdego z nas może być to coś innego. Ale są za to warunki konieczne do spełnienia, aby to co robimy zakwalifikować do „odpoczywania”. Należą do nich:

  • brak napięcia (po prostu robię coś/nic nie robię i czuję się w tym swobodnie i na luzie)
  • mogę oderwać się od planowania, analizowania, po prostu jestem (cieszę się tą chwilą, czuję spokój)
  • bodźców jest raczej mniej niż więcej (może pobędę trochę sam ze sobą, bez ciągłej gotowości do reagowania na potrzeby innych)
  • nie zakładam żadnego wyniku do osiągnięcia, przyzwalam sobie na rozluźnienie, wysłanie wewnętrznego krytyka na urlop 😊
  • poczucie winy (właśnie się lenię …) zamieniam na zadowolenie (dbam o siebie i także o swoich najbliższych, dla których będę mieć więcej energii i cierpliwości)
  • to co robię sprawia mi przyjemność, w efekcie przynosi psychice rozluźnienie i poczucie oderwania od gonitwy myśli (może więc to być 100 km przejechanych na rowerze)

Odpoczywanie generalnie ma dość słaby PR. Szczególnie w obecnym czasie, pełnym niepokojów (wojna, wirus) wpływających na najbardziej podstawowe potrzeby – bezpieczeństwa i wpływu na swoje życie. Ale właśnie z tego powodu warto abyśmy dostrzegli wartość także tej ludzkiej potrzeby – regeneracji (psychicznej i fizycznej). Bez zaspokojenia której będzie nam jeszcze trudniej radzić sobie ze standardowymi życiowymi wyzwaniami.

 

Dzięki regularnemu odpoczynkowi (najlepiej codziennemu) ludzki organizm ma większą szansę dopasować się do naturalnych rytmów (np. dobowego, pory roku). Sprawnie naprawia wszelkie uszkodzenia (powstają ich każdego dnia tysiące), daje szansę wyregulowania pracy układowi odpornościowego, łagodzi skutki stresu przez lepsze zmetabolizowanie (wydalenie) hormonów stresu, regeneruje układ nerwowy i krążeniowy.

 

Bez tych dobroczynnych efektów nasze ciało (i umysł) nieustannie wydatkowuje energię, ale jej nie uzupełnia. A efekty tego procesu dają o sobie znać najpierw łagodnie (zniecierpliwieniem, zapominaniem drobiazgów, przeziębieniami), a jeśli to zlekceważymy – nasze ciało „strzela” z grubej rury w postaci chorób (czasem bardzo poważnych jak bezsenność, nadciśnienie, nerwica, zaburzenia lękowe, depresja, częste infekcje), które są komunikatem ze strony wyczerpanego organizmu „dalej nie pojadę! zatrzymaj się!”.

Tylko jedna słabo przespana noc obniża skuteczność układu odpornościowego o 30% na kilka dni …

 

Jeśli możemy poważnie traktować nasze zobowiązania wobec firmy, partnera, dzieci/rodziców, dlaczego nie podejść poważnie do swojej potrzeb odpoczynku? A co zrobimy z realizacją tych obowiązków jeśli nasz energetyczny bak będzie już pusty? Odpoczywać możemy także w towarzystwie naszych najbliższych, robiąc coś relaksującego/nie robiąc nic wspólnie 😊. Nie jest więc to myślenie egoistyczne.

 

Być może łapiesz się za głowę myśląc, że nie zdołasz wcisnąć do agendy dnia jeszcze odpoczywania choćby Słońce miała się zatrzymać, ale sprawdź najpierw, czy udałoby się wykorzystać którąś z poniższych podpowiedzi:

  • stwarzam sobie „przestrzeń wolności od wyzwań” np. codziennie 2 godziny przed snem będą czasem wolnym od wszelkich obowiązków (żadnego prasowania, gotowania, trudnych rozmów) – włóczę się po chacie lub rozmawiam z najbliższymi
  • w ciągu dnia lokalizuję „mikroszczeliny” pomiędzy zadaniami:

– kiedy jadę tramwajem/autem do pracy słucham ulubionej muzyki (zaopatruję się w płytę lub składankę), zamiast bezmyślnego skrolowania mediów społecznościowych w telefonie
– 1 lub 2 przystanki idę spacerem zamiast jechać środkami komunikacji miejskiej i patrzę na świat w około
– jeśli przychodzę z pracy do domu i akurat nie mam w planie nic – nie szukam na siłę kolejnego zadania do wykonania – siadam z herbatą/winem i pozwalam sobie „odparować” wrażenia z minionej części dnia

  • w pracy robię 5-cio minutowe przerwy co każdą godzinę i odchodzę od biurka (robię herbatę, nalewamy wody, staję przy oknie i gapię się na drzewa, przeciągam się)
  • co weekend przynajmniej 1 dzień zostawiam sobie bez żadnego planu (!)
  • pielęgnuję codzienne proste rytuały (jak trzeba stwarzam je dla siebie) – spokojnego parzenia porannej herbaty/kawy, modlitwy, uważności wobec swoich potrzeb (pytam siebie rano czego dziś potrzebuję? wieczorem – za co jestem dziś wdzięczny?)
  • pozwalam mojemu umysłowi zawiesić się, powędrować swobodnie myślami, staram się zatrzymać ciągle analizowanie, planowanie, ocenianie
  • tworzę sobie strefy bez sprzętów elektronicznych (np. wyciszam telefon o określonej godzinie i odkładam gdzieś poza zasięg oczu) w określonych porach dnia lub miejscach (np. w sypialni). Unikam zabierania telefonu do miejsca, w którym śpię!

Oczywiście każdy z tych pomysłów można zmodyfikować w dowolny sposób zależnie od własnych życiowych uwarunkowań, np. zamiast dwóch godzin wolnych od obowiązków przed snem mogę sobie pozwolić na jedną, ale robię to regularnie (albo kilka razy w tygodniu) i przyzwyczajam siebie (i najbliższych) oraz zachęcam rodzinę do podobnej praktyki. To są tylko sugestie 😊.

 

Pamiętaj – odpoczynek to przyjemność, odpuszczenie, reset z myślą o zaopiekowaniu się sobą, także dla szczęścia ludzi wokół ciebie.

Powodzenia!